
Nieoczekiwane wezwanie
Był ciepły czerwcowy dzień 2021 roku, gdy odebrałem telefon, który miał zmienić moje podejście do łapania rojów. Zdenerwowany głos w słuchawce oznajmił: „Mamy rój pszczół w ścianie domu! Dzieci są uczulone na jad pszczeli, potrzebujemy pomocy!”
Jako pszczelarz z rodzinnymi tradycjami, wielokrotnie odbierałem podobne zgłoszenia, ale to miało okazać się wyjątkowe. Gdy dotarłem na miejsce, moim oczom ukazał się malowniczy, zabytkowy drewniany dom położony na półwyspie otoczonym wodami Martwej Wisły w Górkach Zachodnich koło Gdańska. Widok zapierał dech w piersiach, jednak nie miałem czasu na podziwianie krajobrazu.
Niecodzienny problem
Po rozmowie z właścicielem sytuacja okazała się bardziej skomplikowana niż przypuszczałem. Dowiedziałem się, że:
- Dom był objęty ochroną konserwatorską – żadne niszczące metody nie wchodziły w grę
- Pszczoły przybyły zaledwie dzień wcześniej, ale już zdążyły zbudować gniazdo
- Rój ulokował się w przestrzeni między sufitem a podłogą pierwszego piętra
- W domu mieszkały dzieci z silną alergią na jad pszczeli
Standardowe metody zbierania rojów okazały się niewystarczające. Nie mogłem rozebrać fragmentu ściany aby mieć dobry dostęp do gniazda. Potrzebowałem sposobu na bezpieczne wydobycie pszczół bez naruszania struktury budynku.
Moment inspiracji
Stojąc przed tym wyzwaniem, przypomniałem sobie swoje inżynierskie wykształcenie. „Musi istnieć lepszy sposób” – pomyślałem, przyglądając się małej szczelinie, przez którą pszczoły wlatywały do swojej nowej siedziby.
Szybko stało się jasne, że tradycyjnymi metodami nie uda się wydobyć rodziny pszczelej z wnętrza ściany. Potrzebowałem czegoś nowego, czegoś, czego jeszcze nie było w arsenale narzędzi pszczelarskich.
Nocna sesja projektowa
Wróciłem do domu z głową pełną pomysłów. Zasiadłem do projektowania złączy, przejściówek i mocowań, które pozwoliłyby przerobić standardową rojnicę „transportówkę” na urządzenie do bezpiecznego zasysania pszczół.
Wpadłem na pomysł wykorzystania zasady działania separatora do pyłu, używanego w warsztatach i na budowach. Jeśli wytworzę w rojnicy odpowiednie podciśnienie, pszczoły zostaną zassane do skrzynki, a jeśli siła ssania będzie odpowiednio mała, owady nie powinny ucierpieć.
Gdy projekty były gotowe, wrzuciłem je na drukarkę 3D i w napięciu czekałem do rana, aż wydruki będą gotowe. Nie wiedziałem czy mój pomysł zadziała, ale determinacja była silniejsza niż wątpliwości.
Test bojowy
Następnego dnia z wypiekami na twarzy poskładałem pierwszą wersję tego, co później nazwałem BeeCollectorem, i wróciłem na Górki Zachodnie, by podjąć drugą próbę wydobycia pszczół.
Nie miałem pewności czy urządzenie zadziała ani czy pszczoły przeżyją transport przez rurę ssącą. Niewiele jednak miałem do stracenia – gdybym nie wyciągnął tych pszczół, właściciel byłby zmuszony do ich zabicia ze względu na bezpieczeństwo dzieci.
Moment prawdy
Gdy wszedłem na drabinę, odchyliłem deskę elewacji i dotarłem do gniazda. Uruchomiłem BeeCollector i zacząłem pracę.
Byłem zdumiony, jak dobrze urządzenie zadziałało i jak sprawnie wciągało pszczoły! Rura łagodnie pochłaniała kolejne grupki owadów, a ja długim nożem odkrajałem plastry pachnące miodem z akacji, które obficie kwitły na półwyspie. Praca okazała się nie tylko skuteczna, ale i niezwykle satysfakcjonująca.
Jeszcze większe zdziwienie ogarnęło mnie, gdy po skończonej akcji zajrzałem do wnętrza skrzynki przez otwór wentylacyjny. Wszystkie pszczoły, które po szalonym locie przez rurę wylądowały na dnie skrzynki, weszły po jej ściankach i uwiązały się na klapie skrzynki.
Na koniec właściciel dał mi spory napiwek za pracę, mimo że uprzedzałem go, że usługa jest darmowa, bo w gruncie rzeczy cała akcja była jednym wielkim eksperymentem.
Tego samego dnia wieczorem pszczoły zostały bezpiecznie osadzone w ulu w mojej pasiece. Przetrwały całą operację w doskonałej kondycji.
BeeCollector dzisiaj
Już wtedy wiedziałem, że to urządzenie pomoże wielu pszczelarzom w podobnych sytuacjach. I tak się stało. Dziś dziesiątki pszczelarzy w całej Polsce używają BeeCollectora, a ja wciąż pracuję nad nowymi produktami, które ułatwiają pracę z pszczołami.
Ta historia pokazuje, jak rzeczywiste wyzwania prowadzą do najlepszych innowacji. BeeCollector powstał z potrzeby chwili, ale został udoskonalony dzięki pasji i doświadczeniu, łącząc tradycyjne pszczelarstwo z nowoczesnymi rozwiązaniami inżynieryjnymi.